25 kwietnia 2012

Czerwony Kapturek

Czerwony Kapturek, wilk, babcia, las i koszyk z prowiantem. Leśniczy i szczęśliwe zakończenie. Z punktu psychoanalizy wygląda to tak:
  • kapturek w kolorze czerwonym jest symbolem menstruacji,
  • napominanie o niebieganie po lesie i o niestłuczenie butelki z koszyczka to ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem seksu i utraty dziewictwa,
  • wilk próbuje Kapturka uwieść gadką o ptaszkach i kwiatkach i - udaje mu się to, Kapturek daje się nabrać na plewy ale szuka dla siebie usprawiedliwienia ("nie ma w tym nic złego, a babcia będzie się cieszyć z kwiatków"), bo jednak czuje się nieswojo,
  • za brak cnoty kara w postaci połknięcia przez wilka,
  • mężczyzna to samo zło, ale jednak ostatecznie kobiety dają mu wycisk za jego niegodziwości.
Czerwony Kapturek jest opowieścią o triumfie święconym przez nienawidzące mężczyzn kobiety, kończąca się ich zwycięstwem, o czym pisze Erich Fromm (Zapomniany język. Wstęp do rozumienia snów, baśni i mitów. Warszawa: PIW, 1977)

Pierwsza część Zapomnianego języka dotyczy analizy marzeń sennych. Czytam i (posiłkując się wspomnieniem dawno temu czytanego Wstępu do psychoanalizy Freuda) coraz bardziej się niepokoję. Podobno nie ma ludzi zdrowych psychicznie, są tylko niezdiagnozowani, psychoanaliza diagnozuje m.in. za pomocą interpretacji snów, a ja moich nie pamiętam! Fromm opisuje sny swoich pacjentów - jestem pod wrażeniem! Ile szczegółów, jaka rozbudowana fabuła! O czym świadczy wobec tego mój brak marzeń sennych? Czy da się mnie z(psycho)analizować?

26 marca 2012

Filmy na południu

Reakcja mieszkańców Cicely na twórczość Chrisa zawsze wydawała mi się trochę nieprawdopodobna. Jego heppeningi, jak i wielu wypadkach sztuka współczesna, jest czasem trudna w odbiorze i niezrozumiała, tymczasem zainteresowanie mieszkańców z Przystanku Alaska jest autentyczne i szczere. Myślałam, że takich miasteczek nie ma, aż przeczytałam Filmowe Południe Wojtka Szwieca i historię o Józefie Kłyku z Bojszowa koło Pszczyny. Kino amatorskie kojarzy mi się przeważnie z filmami dokumentalnymi, choć niesłusznie, powstaje również sporo filmów fabularnych, takie właśnie kręci m.in. Kłyk (o tym tu). Fantastyczna sprawa - w filmach Kłyka grają bojszowianie i mieszkańcy z okolic, mają swoje stroje lub szyje je sam reżyser, przyprowadzają konie, wozy i co tam jeszcze potrzebne do kręcenia, wieś staje się planem filmowym. Nie dość, że sąsiedzi życzliwie przyjmują twórczość miejscowego artysty, ale sami uczestniczą w procesie twórczym.
Pasja filmowców godna podziwu i godna pozazdroszczenia. Górny Śląsk to niewątpliwie jeden z najbardziej filmowych obszarów tej części Europy, rzeczywiście! Niektóre z wymienionych w książce filmów można znaleźć TU, również Markowa i jej światnagradzany wielokrotnie film Leona Wojtali.

2 marca 2012

Książka

Ktoś powiedział mi o którejś książce Grassa: - przeczytałem ją jednym tchem. To miał być komplement, pochwała. Często czyta się to pełne aprobaty zdanie, że książkę czyta się jednym tchem. A przecież to wcale nie jest  pochwała! Książkę dobrą i ważną czyta się wolno, z zastanowieniem, coraz to przerywając lekturę, rozmyślając o tym, co się przed chwilą przeczytało, nawracając do  jej wątków, opisów, refleksji; przez materię książki trzeba brnąć, przedzierać się, mozolić, przystawać i odpoczywać, spoglądać, dokąd się zaszło.
R. Kapuściński, Lapidarium IV. Warszawa: Czytelnik, 2000

8 lutego 2012

Nienawiść

Miałam już nie cytować Szymborskiej bo to podobno obciach, bo skoro zmarła to wszyscy ją nagle znają, czytają i lubią. Obojętne mi to jest, tłumaczyć się nie będę. Wiersz poniższy znalazłam przypadkiem, szukając czegoś w innym celu. Nie znałam go wcześniej, a tak bardzo mi się wydał adekwatny do pewnej sytuacji, że jednak umieszczam.
Nienawiść
Spójrzcie, jaka wciąż sprawna,
jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej – skoczyć, dopaść.

Nie jest jak inne uczucia.
Starsza i młodsza od nich równocześnie.
Sama rodzi przyczyny,
które ją budzą do życia.
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.
Bezsenność nie odbiera jej sił, ale dodaje.

Religia nie religia -
byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna -
byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.
Twarz jej wykrzywia grymas
ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia -
cherlawe i ślamazarne.
Od kiedy to braterstwo
może liczyć na tłumy?
Współczucie czy kiedykolwiek
pierwsze dobiło do mety?

Zwątpienie ilu chętnych porywa za sobą?
Porywa tylko ona, która swoje wie.

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita.
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni.
Ile stronic historii ponumerowała.
Ile dywanów z ludzi porozpościerała
na ilu placach, stadionach.

Nie okłamujmy się:
potrafi tworzyć piękno.
Wspaniałe są jej łuny czarną nocą.
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie.
Trudno odmówić patosu ruinom
i rubasznego humoru
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie.

Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.

Do nowych zadań w każdej chwili gotowa.
Jeżeli musi poczekać, poczeka.
Mówią, że ślepa. Ślepa?
Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość
- ona jedna.