18 czerwca 2012

Objawienie


  Dwa może trzy
  razy
  byłem pewny
  że dotknę istoty rzeczy
  i będę wiedział

  tkanka mojej formuły
  z aluzji jak w Fedonie
  miała tkaże ścisłość
  równania Heisenberga

  siedziałem nieruchomo
  z załzawionymi oczami
  czułem jak stos pacierzowy
  wypełnia trzeźwa pewność

  ziemia stanęła
  niebo stanęło
  moja nieruchomość
  była prawie doskonała

  zadzwonił listonosz
  musiałem wylać brudną wodę
  nastawić herbatę

  Sziwa podniósł palec
  sprzęty nieba i ziemi
  zaczęły znowu wirować

  wróciłem do pokoju
  gdzież ten pokój doskonały
  idea szklanki
  rozlewała się po stole

  usiadłem nieruchomo
  z załzawionymi oczami
  wypełniony pustką
  to znaczy pożądaniem

jeśli zdarzy mi się to raz jeszcze
nie ruszy mnie ani dzwonek listonosza
ani wrzask aniołów

będę siedział
nieruchomy
zapatrzony
w serce rzeczy

martwą gwiazdę

czarną kroplę nieskończoności

(Zbigniew Herbert)

25 kwietnia 2012

Mmm... wiosna


- więcej wiosny -

Czerwony Kapturek

Czerwony Kapturek, wilk, babcia, las i koszyk z prowiantem. Leśniczy i szczęśliwe zakończenie. Z punktu psychoanalizy wygląda to tak:
  • kapturek w kolorze czerwonym jest symbolem menstruacji,
  • napominanie o niebieganie po lesie i o niestłuczenie butelki z koszyczka to ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem seksu i utraty dziewictwa,
  • wilk próbuje Kapturka uwieść gadką o ptaszkach i kwiatkach i - udaje mu się to, Kapturek daje się nabrać na plewy ale szuka dla siebie usprawiedliwienia ("nie ma w tym nic złego, a babcia będzie się cieszyć z kwiatków"), bo jednak czuje się nieswojo,
  • za brak cnoty kara w postaci połknięcia przez wilka,
  • mężczyzna to samo zło, ale jednak ostatecznie kobiety dają mu wycisk za jego niegodziwości.
Czerwony Kapturek jest opowieścią o triumfie święconym przez nienawidzące mężczyzn kobiety, kończąca się ich zwycięstwem, o czym pisze Erich Fromm (Zapomniany język. Wstęp do rozumienia snów, baśni i mitów. Warszawa: PIW, 1977)

Pierwsza część Zapomnianego języka dotyczy analizy marzeń sennych. Czytam i (posiłkując się wspomnieniem dawno temu czytanego Wstępu do psychoanalizy Freuda) coraz bardziej się niepokoję. Podobno nie ma ludzi zdrowych psychicznie, są tylko niezdiagnozowani, psychoanaliza diagnozuje m.in. za pomocą interpretacji snów, a ja moich nie pamiętam! Fromm opisuje sny swoich pacjentów - jestem pod wrażeniem! Ile szczegółów, jaka rozbudowana fabuła! O czym świadczy wobec tego mój brak marzeń sennych? Czy da się mnie z(psycho)analizować?

26 marca 2012

Filmy na południu

Reakcja mieszkańców Cicely na twórczość Chrisa zawsze wydawała mi się trochę nieprawdopodobna. Jego heppeningi, jak i wielu wypadkach sztuka współczesna, jest czasem trudna w odbiorze i niezrozumiała, tymczasem zainteresowanie mieszkańców z Przystanku Alaska jest autentyczne i szczere. Myślałam, że takich miasteczek nie ma, aż przeczytałam Filmowe Południe Wojtka Szwieca i historię o Józefie Kłyku z Bojszowa koło Pszczyny. Kino amatorskie kojarzy mi się przeważnie z filmami dokumentalnymi, choć niesłusznie, powstaje również sporo filmów fabularnych, takie właśnie kręci m.in. Kłyk (o tym tu). Fantastyczna sprawa - w filmach Kłyka grają bojszowianie i mieszkańcy z okolic, mają swoje stroje lub szyje je sam reżyser, przyprowadzają konie, wozy i co tam jeszcze potrzebne do kręcenia, wieś staje się planem filmowym. Nie dość, że sąsiedzi życzliwie przyjmują twórczość miejscowego artysty, ale sami uczestniczą w procesie twórczym.
Pasja filmowców godna podziwu i godna pozazdroszczenia. Górny Śląsk to niewątpliwie jeden z najbardziej filmowych obszarów tej części Europy, rzeczywiście! Niektóre z wymienionych w książce filmów można znaleźć TU, również Markowa i jej światnagradzany wielokrotnie film Leona Wojtali.

2 marca 2012

Książka

Ktoś powiedział mi o którejś książce Grassa: - przeczytałem ją jednym tchem. To miał być komplement, pochwała. Często czyta się to pełne aprobaty zdanie, że książkę czyta się jednym tchem. A przecież to wcale nie jest  pochwała! Książkę dobrą i ważną czyta się wolno, z zastanowieniem, coraz to przerywając lekturę, rozmyślając o tym, co się przed chwilą przeczytało, nawracając do  jej wątków, opisów, refleksji; przez materię książki trzeba brnąć, przedzierać się, mozolić, przystawać i odpoczywać, spoglądać, dokąd się zaszło.
R. Kapuściński, Lapidarium IV. Warszawa: Czytelnik, 2000